DLACZEGO?

Jak się okazuje, mam różnych czytelników. Są tacy, którzy nie cierpią, jak narzekam. Są tacy, którzy mi w tym wtórują. Sam wychodzę z założenia, że jeżeli coś mnie wkurza, a nie mam na to wpływu, to albo mogę sprawić, żeby mieć na to wpływ, albo coś zmienić w tej kwestii, żeby przestać się wkurzać, albo rozładować emocje w prosty i bezpieczny sposób, przelewając je na "papier". Kiedy coś się zapisze, a później to coś przeczyta raz, drugi, piąty... często nagle okazuje się, że albo znajduje się racjonalne wyjaśnienie, wytłumaczenie sytuacji, albo patrzy się na coś z boku, co ułatwia racjonalizację problemu, albo zwyczajnie daje możliwość spojrzenia na zagadnienie po jakimś czasie, już bez emocji. Po co? Racjonalność chroni mnie przed powtarzaniem takiego stanu w podobnej sytuacji w przyszłości. Jeden z moich trenerów w pracy managera mawiał do mnie: "Marek, pisz sobie, spisuj wszystko, co kotłuje ci się w głowie, a zobaczysz, że łatwiej ci będzie pewne rzeczy porządkować, a na pewno myśli". "Działaj jak żołnierz, analizuj, odchudzaj tekst, operuj precyzyjnymi pojęciami, konkretyzuj myślenie". I rzeczywiście. Łatwiej tak żyć i funkcjonować. I jest jeszcze coś -analiza SWAT, plusy i minusy sytuacji... kiedy je się pozbiera na papierze, można czasem patrząc na taką analizę wyciągnąć całkiem sensowne i mądre wnioski co do działania, a nawet życia....


http://pl.wikipedia.org/wiki/Analiza_SWOT

czwartek, 21 kwietnia 2011

JESTEŚMY SKAZANI NA SMOLEŃSK...

30 do 40 procent Polaków opowiada się za PiS, dla mnie tym samym akceptując, dając przyzwolenie na lawinę symboliki, tworzenia aureoli, apoteozy niemal świętości wypadkowi, jakiemu uległ ten nieszczęsny samolot. I tak zostanie. W dobie skomplikowanych operacji biznesowych, natłoku informacji coraz bardziej skomplikowanej dla człowieka, który nie jest fachowcem, proste, czytelne przekazy, nawiązywanie do ogólnie znanej symboliki i oczywistych, prostych, nie wymagających wielkiego wysiłku w zrozumieniu, przekazów zyskuje wielu zwolenników, jak się okazuje prawie połowę społeczeństwa. Czy to jest powód do zadowolenia i dumy? Seriale z prostą, oczywistą fabułą, proste teleturnieje, konkursy ćwiczące jedynie nasz palec przy wysyłaniu pustych smsów.... Albo idiociejemy jako naród,  albo nieświadomie lub świadomie pozwalamy, żeby robiono nam wodę z mózgów. Komu na tym może zależeć? Nie wiem, ale coraz bardziej wkurza mnie pokazywanie, jakim to bardzo jesteśmy wykształconym społeczeństwem, świadomym, obywatelskim, kiedy życie codzienne pokazuje coś zupełnie innego.Mogę zaakceptować fakt, że idiocieje społeczeństwo, ale nie potrafię zgodzić się na sytuację, że tym zasady funkcjonowania tego społeczeństwa są ustalane przez ludzi na podobnym  poziomie niekompetencji, niefachowości i amatorszczyzny, jak większość z nas. A coraz wyraźniej tak mi zaczyna to wyglądać. "Elity" rządzące już dawno zatraciły dla mnie wizerunek przypisywany elitom, czyli wybranej grupie ludzi, którzy reprezentują sobą coś więcej, niż przeciętny Kowalski, bo takich ludzi spodziewam się na szczeblach decyzyjnych firmy, przedsiębiorstwa, grupy społecznej, także, a może przede wszystkim władzy. Okazuje się, że połączenie słabego systemu prawnego, czyli słabego państwa, ze słabymi, miernymi kompetencjami władzy daje fatalną  w odbiorze  myślącego człowieka mieszankę kompletnej niestabilności, niepewności i braku perspektywy rozwoju, czyli życie "na krawędzi" bytu i niebytu, z sercem skaczącym do gardła między jedną a drugą idiotyczną decyzją tego czy innego rządzącego.
Kiedyś na swoich przywódców ludzie wybierali jednostki wybitne. Dzisiaj, mam wrażenie, wybieramy koniecznie takich , którzy broń boże nie będą lepsi w czymś od nas. Dlaczego tak się dzieje? Z zawiści, złośliwości czy zwykłej nieporadności? Sam nie wiem.... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz