DLACZEGO?

Jak się okazuje, mam różnych czytelników. Są tacy, którzy nie cierpią, jak narzekam. Są tacy, którzy mi w tym wtórują. Sam wychodzę z założenia, że jeżeli coś mnie wkurza, a nie mam na to wpływu, to albo mogę sprawić, żeby mieć na to wpływ, albo coś zmienić w tej kwestii, żeby przestać się wkurzać, albo rozładować emocje w prosty i bezpieczny sposób, przelewając je na "papier". Kiedy coś się zapisze, a później to coś przeczyta raz, drugi, piąty... często nagle okazuje się, że albo znajduje się racjonalne wyjaśnienie, wytłumaczenie sytuacji, albo patrzy się na coś z boku, co ułatwia racjonalizację problemu, albo zwyczajnie daje możliwość spojrzenia na zagadnienie po jakimś czasie, już bez emocji. Po co? Racjonalność chroni mnie przed powtarzaniem takiego stanu w podobnej sytuacji w przyszłości. Jeden z moich trenerów w pracy managera mawiał do mnie: "Marek, pisz sobie, spisuj wszystko, co kotłuje ci się w głowie, a zobaczysz, że łatwiej ci będzie pewne rzeczy porządkować, a na pewno myśli". "Działaj jak żołnierz, analizuj, odchudzaj tekst, operuj precyzyjnymi pojęciami, konkretyzuj myślenie". I rzeczywiście. Łatwiej tak żyć i funkcjonować. I jest jeszcze coś -analiza SWAT, plusy i minusy sytuacji... kiedy je się pozbiera na papierze, można czasem patrząc na taką analizę wyciągnąć całkiem sensowne i mądre wnioski co do działania, a nawet życia....


http://pl.wikipedia.org/wiki/Analiza_SWOT

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

PROWIZORKI, FUSZERKI, TYMCZASOWOŚĆ I AMATORSZCZYZNA...

Rzecznik prasowy organizacji Euro 2012 w Gdańsku popisał się niezwykłym uzasadnieniem niemożności wybudowania dodatkowego przystanku kolejki podmiejskiej przy budowanym stadionie. Otóż inwestycja teraz okazała się zbyt poważna, kosztowna i coś tam jeszcze... ??????? To na etapie planowania koszty i zakres takiej inwestycji nie były znane? Uwaga! Władze planują stworzenie prowizorycznego, drewnianego przystanku dla pociągów...Czyli kolejna amatorszczyzna i prowizorka, potwierdzająca wszechobecną opinię, że żyjemy w kraju - raju  podróbek, prowizorek, tematów zastępczych, tymczasowych i okazjonalnych, w myśl zasady "jakoś to będzie". Zastanawiam się nie od dzisiaj, czy w Polsce obowiązują jakiekolwiek normy przy remontach i budowie dróg. Mamy niezliczoną ilość przykładów na fuszerki, niechlujstwo i brakoróbstwo drogowców, którzy sprawiają wrażenie, że jedyne co potrafią robić, to blokować pasy ruchu w czasie największego nasilenia ruchu na szosach. Jeżeli ja ze znajomymi dochodzę do genialnego, polskiego wniosku, że nie przykładanie się do reperowania porządnie i solidnie uszkodzeń szos może być świadomym działaniem firm, bo po co szukać pracy za rok gdzieś daleko, jak można w nieskończoność łatać te same ubytki, to szefowie tych firm nie wpadli na taki genialny pomysł? Bo o czym innym świadczą plomby w dziurach zakładane podczas deszczu, mrozu, wystające ponad poziom asfaltu lub zagłębione poniżej niego? Zreperowane? No zreperowane! A że samochody wybiją taką łatę w ciągu miesięcy? Przecież zapewne o to chodzi... I interes się kręci... Może ktoś zna inne uzasadnienie takiego stanu rzeczy? Zapraszam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz